Krótki wywód o prawie i kretyniźmie

Na portalu X, sędzia SN, prof. Kamil Zaradkiewicz, odnotował wypowiedź posła, szefa KPRM, ministra Jana Grabca zob. https://twitter.com/k_zaradkiewicz1/status/1753308988320415817

Otóż Pan Grabiec raczył stwierdzić, że – w kwestii powołań sędziów do TK w 2015 r. to “cały świat prawniczy, nie uważa ich za sędziów”. Ta wypowiedź ujawniła chyba podstawowy problem tego rządu. Otóż nie rozróżniają oni tego co jest kwestią uznania (kolokwialnego “uważania” ministra Grabca) od tego co jest kwestią prawa. Fakt, że uważam (uznaję) część rządu za przysłowiowych kretynów (oceniam ich po ich działaniach, badań nie prowadziłem), nie znaczy, że oni tymi kretynami w sensie prawnym są. Z kolei fakt, że “cały świat prawniczy” (minus prof. Rzepliński, co pokazuje obrazek w wypowiedzi poniżej) nie uważa mnie za sędziego, nie znaczy, że ja tym sędzią nie jestem.

Otóż abym nie był sędzią nie wystarczy zwykłe uważanie. Skoro mam uchwałę wybierającą (a przypomnę tu, że w procedurze wyboru uczestniczyło czynnie 126 ze 137 posłów Platformy Obywatelskiej, co znaczy, że uznawali legalność procedury niezależnie od tego jak głosowali), spełniłem ustawowe przesłanki (złożyłem ślubowanie wobec Prezydenta RP, objąłem urząd i go sprawuję do dziś), pozbawienie mnie tej funkcji musi odbyć się w formie prawa. Tzn., że może tego dokonać organ posiadający do tego kompetencje i w stosownej procedurze. Problem ministra Grabca i jego kolegów polega na tym, że takiej procedury i takiego organu nie ma. Dlatego jego zapowiedź, że “musimy coś z tym zrobić”, a nawet zrobienie czegoś, będzie ciągle działaniem ze sfery pozaprawnej, wręcz nielegalną próbą usunięcia z urzędu. Działaniem de facto, bez szans na wyrwanie się poza sferę uważania. Przynajmniej do czasu stworzenia legalnej procedury. Tylko przypomnę, że w tym wypadku, wybór na poziomie Konstytucji wymaga tego samego poziomu dla odwołania. Ustawy są za słabe, Panie Ministrze Grabiec. Natomiast moje “uważanie” ma – przynajmniej teoretycznie – szansę na przewartościowanie do formuły prawnej, bo w tym kontekście są stosowne organy (sądy) i odpowiednie procedury np. ubezwłasnowolnienie. Szczególnie jeśli teraz posłowie PO przyznaliby, że w 2015 r. biorąc udział w wyborze mojej osoby do pełnienia funkcji sędziego TK, nie wiedzieli co robią 🙂

Tyle w ten zimowy poranek. Jak widać rządzenie też nie jest łatwą sprawą. Miłego dnia.