O skardze KE do TSUE w sprawie TK.

Od 8 lat słucham, że Trybunał Konstytucyjny orzekł w sprawie K 34/15 i w sprawie K 35/15 o moim wyborze na sędziego TK. Potwierdził to nawet sam ETPC, a teraz ma potwierdzić TSUE. Dlatego kolejny raz publicznie przypominam, że bezpośrednią podstawą prawną mojego wyboru były: art. 194 ust. 1 Konstytucji i art. 17 ust. 2 ustawy z 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym. Natomiast procedura wyboru (zgłaszanie kandydatów) została zainicjowana na podstawie art. 30 ust. 3 pkt 5 Regulaminu Sejmu w wersji po nowelizacji 26 listopada 2015 r. Jeśli ktokolwiek wskaże mi, w którym miejscu sentencji wyroków K 34/15 i K 35/15 (albo jakiegokolwiek innego wyroku TK opublikowanego w stosownym dzienniku urzędowym) przeczytam, że uchylona została uchwała o moim wyborze, albo jedna z wskazanych wyżej podstaw prawnych mojego wyboru, sam złożę rezygnację. Nawet niezależnie od faktu, że wyroki Trybunału skutkują od momentu ogłoszenia i nie działają wstecz.

I tak sobie myślę, że angażowanie naszej dobrotliwej UE w sprawie mojej skromnej osoby nie jest wcale potrzebne. Wystarczy znaleźć o co proszę, a od prawie 8 lat nikt się nie kwapi rzucić mi wydruku tego wyroku przed oczy… Nawet Strasburg przywołuje tylko sygnatury wyroków a nie wskazuje stosownego cytatu z sentencji. Ewentualnie proponuję sięgnąć po alternatywne rozwiązanie z udziałem Pana Rzeplińskiego, o którym pisze w poście z 10 lipca br. pt. „O nadęciu niektórych prawników” (poniżej).

Bo ciągle czekam. Jak Penelopa… Czy mam wyznaczyć nagrodę?