Zabawa w skojarzenia w związku ze ślubowaniem osób wybranych na stanowisko sędziego TK “wobec” Marszałka Sejmu. Rozmowa księcia Bogusława Radziwiłła z panem Sakowiczem nt. ślubu księcia z Oleńką Billewiczówną.

Nagle pan starosta oszmiański uderzył się w czoło.

—Czekaj no, wasza książęca mość… Słyszałem o podobnym wypadku w Prusiech…

—Szepce li ci diabeł coś do ucha, powiadaj ?

Lecz pan Sakowicz długo nic nie odpowiadał, wreszcie twarz mu się rozjaśniła i rzekł:

—Podziękuj, mości książę, swojej fortunie, że ci Sakowicza za przyjaciela dała.

—Co nowego? co nowego?

—Ej, nic! będę drużbą waszej książęcej mości — tu Sakowicz skłonił się — zaszczyt to dla takiego chudopachołka niemały…

—Nie błaznuj, mów prędko! —Jest w Tylży niejaki Plaska, czy tam jak, który swego czasu był księdzem w Nieworanach, ale rewokowawszy, luterstwo przyjął, ożenił się i pod protekcję elektora się schronił, a teraz wędzoną rybą ze Żmudzią handluje. Swego czasu starał się nawet biskup Parczewski, aby go na powrót na Żmudź dostać, gdzie by mu pewnie stosik pod nogi podłożono, ale elektor nie chciał współwiercy wydać.

—Co mnie to obchodzi? Nie marudź!

 —Co waszą książęcą mość to obchodzi? Owóż powinno obchodzić, bo on was zszyje jako wierzch z podszewką, rozumiesz, wasza książęca mość? A że kiepski majster i do cechu nie należy, łatwo będzie po nim rozpruć, rozumiesz, mości książę? Tego szycia cechowi za ważne nie uznają, a przecie nie będzie ni gwałtów, ni hałasów. Majstrowi będzie można potem łeb ukręcić, wasza książęca mość zaś sam będziesz narzekał, że było podejście, rozumiesz? Zaś przedtem: crescite et multiplicamini… Pierwszy daję moje błogosławieństwo.

Rozumiem i nie rozumiem — rzekł książę. — Diabła tam! pojmuję doskonale. Sakowicz! musiałeś już jak strzyga z zębami na świat się urodzić. Kat cię czeka, nie może inaczej być… O, panie starosto!… Ale póki żyję, włos ci z głowy nie spadnie, a kontentacja przystojna nie minie… Henryk Sienkiewicz, Potop, tom 3, s. 114 (internet, wolnelektury.pl)